Aztec

Wczoraj wybrałam się na zdjęcia, choć miałam wolny dzień, czasu było niewiele, gdyż mój maminy fotograf wrócił z pracy o 19:20, do szarówki została nam jakaś godzina, dlatego wybór padł na okoliczne pola, które rozciągają się praktycznie zaraz za moim blokiem. Zwykle to plener zostaje dobrany do outfit'u, jednak tym razem ze względu na ograniczenia czasowe, musiałam postąpić odwrotnie, ale myślę, że aztecki sweter świetnie wpasował się w klimat i kolorystykę tła. :)


Zestaw składa się właściwie z samych nowości - sandały na słupku z H&M, kiedy tylko zobaczyłam je w sklepie, nie mogłam się im oprzeć, uwielbiam takie wielkie buciory, z resztą podobne, (tylko zakryte) które posiadam, również pochodzą z H&M'u. 
Szorty, sweter, top i pasek to lumpeksowe zdobycze. Z dwóch pierwszych jestem szczególnie zadowolona, za takie swetrzysko byłabym skłonna dać spore pieniądze, a tu wyszperałam je w sh za 14 zł!
Czarny ozdobnik w dekolcie to pamiątka po organizacji Swapa, czyli dekoracyjne ramiączka do stanika od Brabijou.


Jeśli chodzi o mnie, zapomniałam Wam wspomnieć, że podczas wycieczki do Wawy, popsuł mi się aparat, niestety jest to wada, której nie opłacało się już naprawiać, chwilę później moi rodzice wyjechali nad morze, a ja na ponad tydzień zostałam bez sprzętu. Teraz na szczęście udało mi się już zakupić nowe body, dodam, że wybór padł na najtańszego Nikoniaka D3200, w przeciwieństwie do mamy o fotografii wiem niewiele, więc taka najprostsza wersja w zupełności mi wystarczy. Dzisiaj z moim Kubrielem mamy rocznicę zaręczyn, więc jedziemy na miły wieczór do Łodzi, tam też zamierzamy przetestować aparacik, więc niebawem szykujcie się na kolejny post. :) 


Do tego wszystkiego cieszę się niesamowicie, gdyż już tylko dwa dni pracy dzielą nas od urlopu!
W tym roku nasz wakacyjny tydzień spędzimy w górach, wybór padł na Kudowę Zdrój, byłam tam z rodzicami, Góry Stołowe zwiedzałam już kilka razy, do tego czeskie Teplickie i Adrszpaskie Skalne Miasta... długie piesze wycieczki, cudowne widoki i całe dnie tylko dla nas, a do tego masa zdjęć! :)


Teraz moi kochani lecę już szykować się do wyjazdu, a Was zostawiam z resztą zdjęć, mam nadzieję, że się spodobają! : *

Haha! Prawie jak indiańskie tipi... jaki Indianin, takie tipi. : D


ENJOY! :)

Współpraca z Dresslink

24 czerwca otrzymałam maila od przedstawicielki strony Dresslink.com z propozycją współpracy, początkowo pojawiła się w mojej głowie lekka euforia, jednak uczucie to szybko ustąpiło miejsca zwątpieniu. Wszyscy dobrze wiemy jak odbywają się tego typu 'interesy'... żebranie o kliki jest tak samo irytujące jak obs/obs, czy kom/kom, dlatego też stwierdziłam, że nie będę się w to bawić, wyłączyłam pocztę i tym samym zamknęłam sprawę. 

W sumie tak mi się tylko wydawało, gdyż następnego dnia jadąc do pracy rzeczona sprawa jakoś 'sama się otworzyła' i skutecznie zaprzątała moją głowę. Na przemian pojawiały się w niej myśli w stylu: 'może jednak warto' i 'nie, nie upadnę tak nisko'. Na czym ostatecznie stanęło? Odpisałam Zofii z Dresslink w celu dowiedzenia się czegoś więcej, postanowiłam poznać warunki i wtedy zdecydować. Dowiedziałam się, że współpraca miałaby przebiegać dwuetapowo - najpierw umieszczam na blogu wishlistę z produktami z ich sklepu, a następnie, kiedy rzeczy będą już u mnie, dodaję post zakupowy.

Strona Dresslink interesowała mnie już od jakiegoś czasu, mają bardzo niskie ceny i spory asortyment, przymierzałam się do tego, aby ich wypróbować, ale produkty typu 'Japan Style' jakoś skutecznie mnie odstraszały, nie chciałam marnować pieniędzy, dlatego pomyślałam, że może ta współpraca to jednak dobry sposób, żeby bez ryzyka wyrobić sobie opinię na temat strony i podzielić się nią z Wami.

Dodając ten post pragnę przede wszystkim zaznaczyć, iż nie błagam Was o kliki, jeśli będziecie ciekawe któregoś produktu, wejdźcie na stronę, obejrzyjcie go, ale nie meldujcie mi w komentarzach 'poklikane', bo nie zamierzam bawić się w rewanżyki i inne śmieszne sprawy.
Może powyższe zdanie brzmi trochę niewdzięcznie, ale uważam, że jeśli się chce, to nawet tego typu współpracę można przeprowadzić z głową, dlatego moim celem jest prezentacja produktów i ich rzetelna ocena. Jeśli będą dobrej jakości, dostaną zielone światło i z przyjemnością zamelduję Wam, że Dresslink to świetne miejsce w sieci na okazyjne zakupy, jeśli będzie odwrotnie, wystawie im odpowiednią opinię.

Na chwilę obecną mogę ocenić jedynie towary zaprezentowane na stronie i muszę przyznać, że wiele z nich trafia w mój gust, mogłabym wypełnić nimi całą swoją szafę, jednak wstrzymam się z zachwytami do momentu, kiedy osobiście sprawdzę ich jakość. :)

Gdybyście mieli jakieś pytania odnośnie mojej współpracy - piszcie śmiało, chętnie na nie odpowiem, a tymczasem macie tu małą dawkę tego, co możecie znaleźć na stronie.



1.  2.  3.  4.  5.  6.  7.  8.


1.  2.  3.  4.  5.  6.  


1.  2.  3.  4.  5.  6.

A Wy współpracujecie z jakimiś stronami, jakie jest Wasze zdanie na ten temat? A może jesteście już posiadaczkami produktów z Dresslink'a i chcecie podzielić się opinią na temat strony? :)

ENJOY! :)

Warszawa i Orange Warsaw Festival ;)

Jak zwykle jestem nieco opóźniona, OWF skończył się tydzień temu, a ja dopiero dziś przychodzę z relacją z wypadu do Warszawy.
Ci z Was, którzy są ze mną już nieco dłużej, wiedzą, że uwielbiam podróżować, każda okazja do zwiedzania jest dobra. Czy to górskie krajobrazy, klimatyczna starówka, czy łąka pełna kwiatów, doceniam każdy widok i potrafię cieszyć się z naprawdę małych rzeczy.
Oczywiście wyjazd do stolicy nie mógł ograniczyć się jedynie do obecności na koncertach, plan był następujący: stare miasto, Łazienki i OWF. Ze względu na poważne ograniczenia czasowe musieliśmy zrezygnować z całej masy miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć, ale w najbliższym czasie bez wątpienia chcemy to nadrobić. W planach mamy: Centrum Nauki Kopernik, Multimedialny Park Fontann, spacer nad Wisłą, ZOO i pewnie kilka innych miejsc, które w międzyczasie wpadną nam do głowy. 
A może Wy polecicie coś jeszcze? :)

Nie był to mój pierwszy wyjazd do Warszawy, jakieś osiem lat temu byłam tam z rodzicami, jednak to ta wizyta zupełnie odmieniła mój sposób postrzegania miasta. Nie mam pojęcia czemu, wtedy kompletnie nie zrobiło na mnie wrażenia, w moich wspomnieniach było nijakie i nie miało nawet szans w porównaniu z Krakowem, czy Wrocławiem. Teraz było inaczej, każda uliczka starego miasta zachwycała, mogłabym spacerować tam godzinami, zakochałam się...


Co do mojego stroju, miało być przede wszystkim wygodnie, nie chciałam skazywać się na cały dzień w wysokich butach, czy nadmiar dodatków. Prosta sukienka z Reserved - ostatni zakup mojej mamy, sprawdziła się doskonale, do tego trochę koloru dla ożywienia całości, czyli kraciasta koszula również z Reserved, limonkowe cichobiegi (gdyby ktoś był zainteresowany to model Air Max Thea) i na koniec torebka upolowana na vinted. ;)


Jak już wcześniej wspomniałam po starym mieście przyszedł czas na Łazienki, po drodze mijaliśmy Pałac Kultury i Nauki, oczywiście nie mogłam odpuścić sobie robienia zdjęć z auta i zamiast trzymać telefon z nawigacją tak, żeby mój Kubriel mógł sobie na niego wygodnie spoglądać, wciąż zabierałam mu go sprzed nosa, bo przecież potrzebowałam drugiej ręki do zabawy z obiektywem. : p


Koło 18 dotarliśmy na Służewiec, zaliczyliśmy trzy koncerty - Bastille, Incubus i oczywiście najważniejszy MUSE.
Na teren imprezy nie można było wnosić aparatów, nagraliśmy tylko parę filmików telefonem, dlatego wspomogę się kilkoma zdjęciami znalezionymi na fb i fotką z Instagrama zespołu. 
Sam koncert był niesamowity, ja pokochałam ich jeszcze bardziej, a mój luby, który był raczej na nie, teraz puszcza ich piosenki na youtube. ;)


Odbiegając już od tematu Warszawy, wybrałam się dziś na lumpeksowe łowy, więc może niedługo pojawi się tu post z moimi zdobyczami. 

ENJOY! :)

A może ktoś z Was też bawił się na OWF, chwalić się! :) 



Projekt Zalando

Ostatnio 'przechadzając się po internecie', natknęłam się na informację o projekcie Zalando, mam konta na kilku stronach, na których można zgarnąć produkty do testowania, jednak podchodzę do nich już dość sceptycznie. Początkowo wypełniałam coraz to kolejne ankiety, jednak wszystkie kampanie omijały mnie szerokim łukiem, bądź też odwrotnie - bo jakoś nie czuję pociągu do testowania odświeżaczy powietrza, czy innych tego typu. ;)


Jednak Zalando przyciągnęło moją uwagę, jakiś czas temu wypatrzyłam sobie na ich stronie cudowną parę Vansów, której zamierzam stać się posiadaczką, więc cóż szkodziło mi spróbować?
Wypełniłam zgłoszenie, o którym właściwie zapomniałam i oto w mojej skrzynce parę dni później pojawił się mail z informacją, iż zostałam ambasadorką projektu. :) 
Po kilku dniach otrzymałam paczuszkę z przewodnikiem zawierającym najważniejsze informacje, książeczką do badania opinii, bonem na zakupy i bonami zniżkowymi, które bardzo chętnie rozdam tym z Was, które będą nimi zainteresowane. :)


Nigdy nie robiłam zakupów na ich stronie, jednak pierwszą bardzo zachęcają rzeczą, która od razu rzuca się w oczy jest opcja darmowej dostawy.
Niektóre z Was mogą nieco zniechęcić tamtejsze ceny, lecz ja z wiekiem chyba coraz bardziej zaczynam przekonywać się do stwierdzenia, że lepiej zapłacić kilka gorszy więcej i mieć coś, co nam posłuży, niż sukienkę z Japan Style, która kompletnie nie przypomina tej ze strony internetowej, a po praniu już nawet nie przypomina sukienki. ;)


Te z Was, które są zainteresowane otrzymaniem kuponu zniżkowego -20%, oraz trzech -15% zapraszam do kontaktu przez maila: Roberta.Ka@interia.pl, radzę się spieszyć, gdyż ich ilość jest ograniczona! :)

EDIT: Zapomniałam wspomnieć o ważnej sprawie! Niestety bony są dostępne tylko dla osób, które dotychczas nie robiły zakupów na Zalando.pl, a ich termin ważności to 12.07.15 r.