Nie lubię tego uczucia, które towarzyszy mi praktycznie podczas każdego powrotu do domu, kiedy jadę samochodem i rozmyślam nad tym, jak czas pędzi nieubłaganie, a chwile, nawet te najcudowniejsze po prostu przeminą, nim zdążymy się obejrzeć. I wtedy zamiast radości z udanego urlopu w mojej głowie próbuje zadomowić się jakiś taki melancholijny nastrój, który podpowiada mi coś w stylu - "tyle wyczekiwania i już po wszystkim, teraz w ten sposób budzisz się po weekendowej wycieczce, a niedługo przeleci Ci przez palce Twoja młodość". I w tym momencie zdaję sobie sprawę, że chyba troszkę przesadzam, a kryzys wieku średniego, to jeszcze nie moja bajka, więc wracam do cieszenia się wspomnieniami i drobnymi rzeczami, które mnie otaczają. Jednak między innymi właśnie z tego powodu bardzo ważnym elementem każdego wyjazdu są dla mnie zdjęcia, pozwalają w jakiś sposób utrwalić to co tak ulotne, a nawet dzielić się tym z innymi. Ale już dość mojego smęcenia, chodźcie zobaczyć to, czym moje oczy delektowały się przez ostatnie trzy dni.
Kule do kąpieli - DIY
Dzisiaj post z kategorii, która zawsze cieszy się sporym zainteresowaniem, mianowicie DIY, jednak dość nietypowy, bo kosmetyczny. Stworzyłam dla Was tutorial, z którego dowiecie się w jaki sposób przygotować musujące kule do kąpieli. No to zaczynamy!
Futrzak
Przedostatni semestr mojej przygody ze studiami ogłaszam za zamknięty, część teoretyczna pracy licencjackiej oddana, teraz mogę w końcu wrócić do tego, co lubię najbardziej! :)
AliExpress
Jeśli ktoś śledzi mojego blogowego facebooka [KLIK], to mogło obić mu się o uszy, a właściwie o oczy, że od jakiegoś czasu stałam się maniaczką zakupów na AliExpress.
Część z Was pewnie już zna tę stronkę, część może dopiero teraz ją pozna, ja dowiedziałam się o niej w sumie wieki temu, jednak wtedy wydawało mi się, że zakupy tam to jeden wielki problem, głównie w kwestii płatności, jakie było moje zdziwienie, kiedy pod koniec listopada odkryłam, że żyję w błędzie! :)
AliExpress to takie chińskie Allegro, dlaczego więc nie zostać przy naszej rodzimej platformie transakcyjnej? Oczywiście można, nie namawiam nikogo do zakupów na Ali, jednak myślę, że wielu z Was się na nie skusi. Tamtejsze ceny są nieraz śmiesznie niskie - niecałe 3 złote za naszyjnik, bluza za 18, a do tego darmowa przesyłka, brzmi nieźle prawda? Jednak wszystko ma swoje wady i zalety i w tym przypadku nie mogło być inaczej. Paczka potrafi iść do nas dwa miesiące, a i z jakością nieraz bywa różnie.
Złoto z lumpeksu
Tym razem mam dla Was outfit, pogoda zdecydowanie dopisała, śnieg niewątpliwie dodaje uroku dzisiejszym zdjęciom, ale zanim przejdę do stylizacji, troszkę Wam jeszcze poględzę, więc zapraszam do lektury. :)
Kraków ;)
Kraków odwiedziliśmy głównie ze względu na sylwestra, nie mieliśmy ochoty na huczną noworoczną zabawę, odpadało również siedzenie w domu, troszkę pogłówkowaliśmy i ustaliliśmy, że obojgu nam najbardziej pasuje ten wyjazd. Trafiliśmy na największe mrozy, ja jako okropny zmarzluch już naprawdę nie wiedziałam, co mam na siebie założyć, jednak nie poddawaliśmy się i korzystaliśmy z uroków miasta, ale przyznam się bez bicia, podróżowanie w ciepełku zdecydowanie bardziej mi odpowiada.
Etykiety:
podróże
Zakrzówek
Dzisiaj przychodzę do Was ze stylizacją, nie będzie wpisu o postanowieniach noworocznych, czy innych gorących aktualnie tematach, chodzi mi co prawda po głowie post o samomotywacji, ale poczekam, aż mnie samej uda się stosować do zasad, o których mam zamiar napisać... byłoby wiarygodniej, prawda? : p
Subskrybuj:
Posty (Atom)
