Walentynki - prezentowe inspiracje

Nie sądziłam, że kiedykolwiek stworzę wpis, który będzie dotyczył WALENTYNEK. 
Z jednej strony nie lubię tego święta ze względu na nadmiar cukru i jego komercyjność, jednak jest to również okazja do podarowania bliskiej nam osobie czegoś szczególnego, do zatrzymania się i spędzenia razem wieczoru w tych zabieganych czasach. 

Jeśli naprawdę aż mdli Was od daty 14 lutego, to nie musicie aż tak kurczowo się jej trzymać,
olejcie ten dzień, a własne Walentynki urządźcie sobie na przykład 7 kwietnia

Chodzi o to, żebyście znaleźli czas tylko dla siebie i nie zatracili się w codziennej bieganinie. 

Ale dobrze, bo zaraz wyjdzie, że uważam się za jakiegoś eksperta, więc chcę zaznaczyć, iż mój poradnik(?) to rzecz bardzo subiektywna. Zdecydowałam się na stworzenie tego wpisu, gdyż wraz ze zbliżaniem się dnia zero, coraz więcej widzę postów zrozpaczonych ludzi, którzy nie mają na niego pomysłu, więc postanowiłam wyjść im na przeciw.  


Zacznijmy od kilku rad, przy okazji powiecie mi, czy zgadzacie się ze mną w tej kwestii :

1. Najważniejsze jest, aby pamiętać, że prezent, który podarujecie bliskiej osobie ma uszczęśliwić przede wszystkim ją, a nie Was! : )

2. Po drugie, co wiąże się w sumie z punktem pierwszym, nie róbcie wszystkiego pod siebie - nie zabierajcie swojej drugiej połówki do kina, jeśli wiecie, że za nim nie przepada, nie przygotowujcie na romantyczną kolację spaghetti, jeśli wspominał/a Wam, że nie lubi makaronu.

3. Bardzo dobrze odbieram, kiedy choć część prezentu jest zrobiona własnoręcznie, wtedy widzę, że nie było to tylko pójście do sklepu na szybko i kupienie byle czego, ale ktoś włożył w to czas i serce! : )

4. Jak dla mnie świetnym pomysłem są spersonalizowane prezenty, które są stworzone specjalnie dla ich adresata.

5. Nie musicie kupować, ani robić czegoś z motywem serca, ani koloru różowego. 
Słuchajcie siebie nawzajem!
Jeśli Wasz facet marzy o jakiejś grze, to kupcie mu ją!
Jeśli Waszej kobiecie niesamowicie spodobał się sweter, kiedy byliście ostatnio na wspólnych zakupach, ale go sobie nie kupiła, chociaż cały czas o nim mówi, to lećcie i go kupujcie! : )



A teraz zostawiam Was z Walentynkowymi inspiracjami DIY!  

Takie gadżety dla pary możecie wykonać sami za pomocą decoupage, czy farbek do tkanin, albo kupić gotowe w sklepie. : )








Walentynkowe jedzonko również może stanowić prezent, albo tylko dodatek, to już zależy od Was. 








 Pamiętajcie, że chociaż sam prezent może nie być czasem typowo Walentynkowy, to możecie to nadrobić opakowaniem! : )








A 'zwykła' zrobiona przez Was laurka może być dziełem sztuki!



I jeszcze coś. ; )




Podobają Wam się moje propozycje?

I to by było chyba na tyle! Sporo tego wyszło, więc już nie przedłużam.

ENJOY! : )

Uszyj sobie stanik - DIY!

Ostatnio napotykałam się na piękne staniczki - koronki, tasiemki, fikuśne plecy były w nich normą, jednak patrząc na ich ceny, które zaczynają się od 100 zł stwierdziłam, że sobie odpuszczę... 
Aż wczorajszego dnia nastąpił przełom! Czemu właściwie mam sobie odpuszczać? Przecież takie cudo jest do zrobienia! Bo o ile koronkowych miseczek sobie niestety nie wyprofiluję, to z plecami mogę się pobawić! : )

I tak oto postanowiłam zabrać się za zaniedbane przeze mnie ostatnimi czasy zajęcie, czyli DIY. 
Oczywiście przygotowałam dla Was całą instrukcję 'krok po kroku', dlatego już nie gadam, a pokazuję! : )

Znowu mam tu inne kolory niektórych zdjęć, niż w folderze, ale nie chce mi się z tym już walczyć. : )

Materiały: 
stanik
sznurówki (tak, to nie żart, zaznaczę tylko, że nie były używane : D)
igła
nici


Tył przerobiłam na wąski, z 2 rzędów haftek na 1.


Tu jest jeszcze razem ze stanikiem, ale później ze względu na wygodę całkiem go odcięłam. ; )


Układacie pocięte paski w taki sposób, aby stworzyły pożądany efekt i mocujecie je szpilkami.


Zszywacie każde łączenie, najlepiej w każdym rogu, żeby konstrukcja nie była ruchoma, tylko ładnie się trzymała.


Odcinacie niepotrzebne części sznurków i doszywacie ramiączka od stanika, żeby można było je regulować. : )


Tak stworzoną całość doszywacie z powrotem do stanika.


I gotowe! ; )


Co myślicie o takim własnoręcznym ozdobniku? : )
Dodam, że roboty było na jakieś 2 godzinki, razem z obmyślaniem jak to w ogóle stworzyć. ;p 

ENJOY! :) 

Misz - Masz

Hej, hej, hej! : )

Dopiero zaczynam pisać tego posta, a już kosztował mnie masę nerwów! ;p 
Czy też tak czasem macie, że zdjęcia mimo Waszej obróbki po dodaniu na bloga wyglądają inaczej? Moje tak strasznie się porozjaśniały, że musiałam wszystko poprawiać!

Dzisiaj mam dla Was dwie rzeczy - po pierwsze kilka moich ulubionych nowości (co prawda niektóre z nich mają już ponad miesiąc, ale jeszcze ich tu nie było, więc dla Was są nowe ; D). 

Po drugie coś z mojego pokoju. Kiedyś wspominałam tu, że kupiłam wieszak na ubrania, ale dodałam tylko jego zdjęcie z internetu, dlatego teraz postanowiłam zaprezentować Wam kącik, który sobie urządziłam. Całego pokoju pokazywać nie będę, bo nie jest do końca taki jakbym sobie życzyła przez stare meble, których nie chcemy już zmieniać przed wyprowadzką do Wrocławia. 


Na początku chcę jeszcze raz podzięękować mojemu mężczyźnie, gdyż oprócz koszulek, właściwie wszystko dostałam od niego, a że czasem tu zagląda, to się podliżę! : pp

Pasiak dorwałam w sh za dość duże pieniądze jak na lumpa, bo za 7 zł. : D
Natomiast sukienka, która była moim sylwestrowym wdziankiem jest z H&M.  



Chciałam Wam też zakomunikować, iż uległam 'modzie' panującej na wszelkiego rodzaju odżywki, które mają sprawić, że będziemy szorować rzęsami po czole i ledwo domykać powieki. : p
Ja swojej Long4Lashes używam od 5 stycznia, podobno zauważalne efekty widoczne są po około 2 miesiącach, więc jeszcze troszkę poczekam, ale na pewno możecie wyczekiwać postu z recenzją. 

Koszulka to jeden z moich nielicznych wyprzedażowych łupów, a właściwie nie mój, bo kupiła mi ją mamuśka, miałam wielką ochotę na t-shirt z dekoltem w serek, więc jest, ale muszę jeszcze uzupełnić ich stan o białą.



Powiem Wam, że kiedy tak spojrzę na swoje zachowanie z boku. To przewieszanie, poprawianie, robienie 10 zdjęć tej samej koszulce, to w sumie się nie dziwię, że mój tata dziwnie się na mnie patrzy, a część społeczeństwa uważa blogerów za kompletnych pajaców! : D 
Ale co mi tam, ja to lubię. 


Moje dłuugo poszukiwane baggy! <3
Swoją drogą zanim znaleźliśmy je w Reserved, nie wiedziałam, że mają tam tak szeroki wybór modeli, można dostać u nich boyfriendy, slimy, push up'y, baggy i jeszcze jakieś, których nazw już nie pamiętam. Dostali ode mnie też drugi wielki plus za rozmiarówkę uwzględniającą osobno pas i długość, dzięki czemu przy moich 176 centymetrach wzrostu ich spodnie w odpowiednim rozmiarze nie wyglądają na mnie jakby miały długość 3/4.  



I ostatnia rzecz - mój upragniony kapelusz! Również z Reserved, co prawda męski, ale co to zmienia... ; )


I druga część wpisu. : )



Czeka mnie jeszcze tylko przemalowanie nogi manekina na biało, bo Pan na allegro się pomylił i wysłał mi takie brązowe paskudztwo. ;p


Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam! 
ENJOY! : )

Na dwa razy.

Czeeść! ; )
Projekty pooddawane, egzaminy prawie pozdawane, więc jestem z powrotem. 
Przez ten czas uzbierałam w głowie sporo pomysłów na posty i stylizacje, więc teraz pora je zrealizować. ; )
Miałam wrócić dopiero za kilka dni, po ostatnim zaliczeniu, ale za bardzo mnie już nosiło, żeby coś pstryknąć i tu wrzucić. ;p 

Powiem Wam, że po takiej przerwie jakoś trudno odnaleźć mi się w pisaniu, więc, żeby nie silić się na coś, czego później nie da się czytać, dzisiaj będzie krótko, wpis zdominują zdjęcia. 

Wyjaśnię Wam tylko dlaczego są one zrobione 'na dwa razy'. Zestaw miałam na sobie na zakupach w Łodzi, jednak nie zdążyłam zrobić zdjęć zanim się ściemniło, więc jako scenerię postanowiłam wykorzystać wnętrze Manufaktury. Jednak w tym przypadku był to średnio trafiony pomysł - sobotni wieczór, całe mnóstwo ludzi, kręcą się, gapią, a ja czegoś takiego nie znoszę, więc pstryknęłyśmy dosłownie kilka zdjęć i zdezerterowałam. : p
Było ich zdecydowanie za mało, dlatego dziś postanowiłam zrobić dokładkę i chociaż zdaję sobie sprawę, że zestaw jest bardziej miejski (ze szczególnym naciskiem na buty), to mam nadzieję, że wybaczycie mi sfotografowanie go 'w polu'. I przymkniecie oko na to, że na części zdjęć obcasy zastąpiłam płaskim obuwiem, bo przyznaję się, że choć tego nie lubię, to dziś były one wciągnięte tylko do zdjęć. ;p



W ostatnim outfit'owym wpisie pisałam, że będę podawać tu ceny poszczególnych ciuchów z zestawu, żeby pokazać Wam, że można się ubrać od stóp do głów za naprawdę niewielkie pieniądze. ; ) 
Podtrzymuję tę wersję. ;p 

Co i jak? 
Parka - Pull and Bear% - 70 zł
Sweter - no name - sh - 5 zł
Szorty - Bershka% - 20 zł
Buty - H&M - allegro - 55 zł
Czapka - House - 20 zł
Kołnierz - allegro - 12 zł
      Torebka - F&F - sh - 10 zł      
Koszt całego zestawu = 192 zł!  






Ah, zapomniałabym, przedstawiam Wam Negra! : D









P.S. wolałabym czapę w kolorze brązowym, lub khaki, ale takowej nie posiadam, więc z braku laku jest szara. :p



Przerwa! ; )

Ogłaszam wszem i wobec, że blog zapadł w sen zimowy... choć w sumie nie ma jeszcze zimy. : p
Nie umarłam, on też się wybudzi.
Jednak nastały ciężkie czasy, nie mam wystarczającej motywacji do równoczesnej walki z krótkimi lodowatymi dniami, tworzeniem projektów na studia, przygotowywaniem się do egzaminów i ogarnianiem czegoś sensownego na bloga.
Z resztą z wiekiem staję się chyba coraz bardziej ciepłolubna, więc moje 'stylizacje' ostatnio nie mają wyglądać, a jedynie sprawić, żebym nie zamarzła na przystanku, dlatego przerwa będzie chyba korzystna dla wszystkich. 
Swój powrót, na który i tak nikt nie będzie czekał :p wyznaczam na końcówkę stycznia, kiedy to pewnie nadal będzie zimno, ale chociaż nierówną walkę z uczelnią będę już miała za sobą. : D
Dziękuję za uwagę i do zobaczenia! ; )