Kamera, światła, akcja!

Czeeeść Wam! : )
Ostatni wpis swoją premierę miał już kawałek temu, ale myślę, że się nie pogniewałyście. : p
Mam ambitny plan, aby w sobotę pstryknąć (o ile pogoda pozwoli) czekający już na to set, a tymczasem przychodzę do Was z kolejną fotorelacją. Tym razem możecie podziwiać moimi oczami cuda, które działy się na łódzkim Light Move Festivalu
Byliście, widzieliście, a może chociaż słyszeliście coś na ten temat?
Lubię takie imprezy, kocham kiedy coś się dzieje, a ja mogę przejść się po mieście i podziwiać to, nad czym specjalnie dla nas napracowali się inni. 
Nie będę komentować, że to mogłoby być lepsze, a tamto było świetne.
Staram się cieszyć z małych rzeczy, więc po każdym tego typu doświadczeniu pozostaje we mnie masa miłych wspomnień (no chyba, że coś jest już kompletną klapą!). : )) 

Wpis postanowiłam urozmaicić kilkoma animowanymi gifami, żeby nie było tylko light, ale i move. : p Jako ciekawostkę dodam, iż pierwszy z nich składa się aż z 38 zdjęć! ; )





















A na zakończenie co?
Oczywiście wizyta w Manekinie! <3
Bo nie potrafię przejść obok niego obojętnie. : )



Tym razem mój wybór padł na naleśniora ze szpinakiem, mozarellą i kurczakiem!
Ale oczywiście najpierw obowiązkowo delektowałam się kremem z borowików. <3


Piernikowe miasto

Udało się, udało się! Nareszcie mam duże zdjęcia, a pionowe są równe z poziomymi, bajka! : )

Jak już Wam mówiłam, w sobotę wybraliśmy się do Torunia. Nie była to moja pierwsza wizyta w tym mieście, ale za to z każdą kolejną jestem w nim coraz bardziej zakochana! : )
Pogoda trafiła nam się wyśmienita, słoneczko świeciło jak szalone. Tym razem nie szlajaliśmy się już po bocznych uliczkach, postawiliśmy tylko na główny deptak, gdyż musieliśmy zostawić jeszcze sporo czasu, aby coś zjeść i skoczyć do kina na Annabelle!

Zdjęcia podzielę na dwa wpisy, bo trochę tego jest. : )

Jeśli chodzi o outfit, to znowu pojawiają się tu moje ulubione spodnie. A dzięki temu, że wyszperałam z szafki kropeczkowy top, przypomniało mi się, że kiedyś na bazarku kupiłam buty z identycznym wzorem. : )
Niektórym z Was może nie przypaść do gustu mój wybór odnośnie wzorzystego kołnierzyka, który umieściłam na kropkach. Dla mnie wygląda to fajnie i ładnie gra z suwaczkami przy spodniach, które również są w kolorze starego złota. : p

Ci, którzy już troszkę ze mną są, mogą zauważyć, że pierwszy raz na moich ustach pojawił się kolor. I to dość intensywny, zawsze był to tylko balsam do ust, czy pomadka, która kompletnie nie rzucała się w oczy. Sądzę, że kolor zostanie ze mną na dłużej i to w różnych odcieniach, więc możecie zacząć się przyzwyczajać. A wynika to z mojego ostatniego zakupu, ale o tym w osobnym poście! ;)

Uwaga! Zasypię Was naprawdę sporą dawką fotek. : p


Metky : 
Top - no name sh
Spodnie - H&M
Buty - bazarek
Parka - Pull&Bear %
















Jak już wspominałam usiedliśmy na mieście, żeby coś zjeść. Nie wiem jak poprzednim razem będąc w Toruniu, mogliśmy wybrać McDonald'a zamiast jednej z niesamowicie klimatycznych knajpek znajdujących się na starówce. : (
Jednak nie popełniliśmy tego błędu po raz drugi, teraz nasz wybór padł na restaurację Manekin i był to strzał w 10! : )
Knajpkę można opisać w skrócie - nastrój, świetne jedzenie i jeszcze raz nastrój.
Przez co w celu upolowania stolika, musieliśmy zajść tam aż 3 razy, a kiedy jakikolwiek inny się zwalniał, nie stał pusty dłużej niż 2 minuty. : )


 Gdy nareszcie dopchaliśmy się do wolnej dwójeczki, przyszedł czas na składanie zamówień... Oczywiście trudno było się zdecydować, ostatecznie wybrałam krem z borowików (podawany w chlebie) i naleśnika. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że moje kubki smakowe zostaną uwiedzione właśnie przez ten pierwszy przysmak. Krem był idealny!
Warto również dodać, że restauracja ma bardzo przystępne ceny, zupa kosztowała 8,5 zł, a najdroższy naleśnik chyba 16 złotych. : )



Po jedzeniu jeszcze raz obeszliśmy miasto, a na sam koniec zostało nam kino z Annabelle w roli głównej. : p
Natomiast poniższe zdjęcie prezentuje mój kulinarny cel kolejnej wyprawy do Torunia. : ) 






KONIEEEC ! Mam nadzieję, że nie zamęczyła Was długość postu i chętnie obejrzycie kolejny. : )

ENJOY! : )

MAKRAMOWE DIY

Dzisiaj przygotowałam dla Was tutorial prościutkiej makramowej bransoletki. 
Zdjęcia są jakie są, bo pochodzą jeszcze z poprzedniego bloga, a wtedy byłam głupia i zapisywałam je w bardzo małych rozmiarach, przez co teraz przy zwiększaniu 'szumią'. Ale przyznam się bez bicia, że nie chce mi się robić ich od początku, więc jakoś przeżyję jakość, a raczej jej niedobór. : )

Co do samej makramy...

"Makrama – sztuka wiązania sznurków, bez użycia igieł, drutów lub szydełka. Znana już w starożytności.
Stosując ją można wyplatać wiele rzeczy poczynając od kwietników, poprzez naszyjniki, makaty ścienne, kończąc na torebkach i plecakach. Do wyrobu przedmiotów za pomocą technik makramy można używać nici lnianych, konopnych, jedwabnych, sizalu i innych.
Bransoletki „meksykanki”, zwane też „bransoletkami przyjaźni”, są przykładem zastosowania podstawowych węzłów makramy do tworzenia biżuterii z muliny."

Zdjęcia chyba dojść jasno przedstawiają etapy postępowania, gdyby któraś z Was miała jakikolwiek problem, pytajcie, służę pomocą! : )
Bransoletka to model czysto instruktażowy, więc specjalnie piękna nie jest, ale jeśli się postaracie, naprawdę możecie stworzyć cudeńka. : p








ENJOY! : )

LUCKY & FREE

Mam dzisiaj niesamowicie dobry humor! : ) 
Zmienili mi plan zajęć na uczelni, będę musiała zjawiać się tam tylko 3 razy w tygodniu... może nawet 2! Dzięki temu nic nie stoi na przeszkodzie, abym wcieliła w życie moje plany związane z poszukiwaniem pracy

Kolejna super wiadomość - w sobotę jedziemy na wycieczkę do Torunia! : ) 
Mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze, bo od poniedziałku za oknem tylko chmury i deszcz. : (

Co do zdjęć - są jeszcze z niedzieli, podskoczyłam do opuszczonego basenu, który miał stanowić świetną scenerię, ale jestem z nich średnio zadowolona. Koszula się zlewa a i sam basen zapamiętałam nieco inaczej. Za to bardzo podobają mi się zdjęcia z alejki skąpanej w słońcu. : )


Metky : 
Koszula - Reserved (dział męski)
Top - H&M%
Szorty - Bershka
Buty - Vans
Zegarek - no name












Właśnie baaardzo się zdenerwowałam podczas walki z rozmiarem zdjęć, więc na chwilę obecną muszą zostać, jakie są... Ale widziałabym je nieco większe. : )

P.S. Wybaczcie, że tyle 'skakanych' zdjęć, ale nie mogłam się zdecydować. : p


ENJOY! : )